Radek Rak „Puste niebo”

[Laudacja wygłoszona przez dr. Jerzego Zygmunta Szeję podczas uroczystości przyznania Nagrody Literackiej im. Jerzego Żuławskiego w Toruniu dn. 23 września 2017 roku]

Złote Wyróżnienie

Tegoroczne podium Nagrody Literackiej im. Jerzego Żuławskiego dowodzi bogactwa polskiej fantastyki nie tylko w zakresie poruszanej tematyki, ale i różnorodności odmian. Na pierwszym miejscu króluje śmiały kolaż steampunku z historiozoficzną w swej naturze odmianą eksploracji światów alternatywnych. Srebrne wyróżnienie przyznaliśmy natomiast bardziej klasycznemu science fiction o zapędach socjologicznych w ujęciu o propozycji w połowie utopijnej, w połowie antyutopijnej z mocnymi elementami dystopii. Na tym tle Złoto dla Radka Raka wskazuje docenienie zupełnie innej odmiany, spoza spektrum science fiction i zbliżonych do niego. To przypomnienie o literaturze spod znaku malarza i magika słów z Drohobycza, baśni, powieści łotrzykowskiej, bildungsroman i realizmu magicznego. Skojarzenia z urban fantasy też będą na miejscu.

Porównanie z Brunonem Schulzem jest bez wątpienia aprecjacyjne i choć to laudacja, więc na wiele mogę sobie w takich zapędach pozwolić, to jednak skojarzenie nie wydaje się nadmiernie przesadne, zwłaszcza gdy pamiętać o magiczności obu opisywanych miejsc, nie o języku obu utworów czy przesłaniu, bo w tych parametrach rzeczywiście porównywać nie można. Inna sprawa, że trudno rozsądzić, czy dla dzisiejszego polskiego odbiorcy nieistnienie żydowskiego Drohobycza opisywanego przez Schulza, a trudna dostępność i wątpliwa magia współczesnego miasta ukraińskiego w zestawieniu z istniejącym i przepięknym starym Lublinem to zaleta czy wada. Mierząc miarą magii zapewne nieistnienie wspomaga, ale ileż fascynującego piękna fantastycznego Lublina z Pustego nieba współgra w pamięci z obrazem prawdziwego miasta dla każdego z mieszkańców, turystów i fantastów licznie przybywających na ostatni Polcon czy coroczne Falkony!

W Toruniu skojarzenia z O dwóch takich, co ukradli księżyc, z racji miejscowej rozgłośni – ale przecież też sytuacji ogólnopolskiej – może nie są dobre do nagłaśniania ;) Niemniej jednak motywy baśniowe są zbyt istotne, aby je tutaj – zwłaszcza w laudacji – pominąć. Motyw magicznego zakładu – cyrografu towarzyszy powieści o dojrzewaniu wzbogaconej o postać łączącą składniki Tilla Eulenspiegla i bohaterów baśni typu Z chłopa król oraz o sprytnym szewczyku. W owym dojrzewaniu zaś najistotniejsza jest demoniczna postać Madame rodem z niegrzecznych baśni dla dorosłych, której wybrane cechy są z kolei w klasyczny sposób archetypowe, więc tak często spotykane w mitach różnych ludów, w których Lilith raz zagraża śmiertelnym uwiedzeniem, raz jest bramą (nomen omen), przez którą wchodzi mężczyzna w swoją dorosłość. Inicjacja seksualna zaś nie tylko przypomina o Schulzu (bo jednak nie stoi za nią otchłań potencjalnie genocydalnej perwersji), ale po pierwsze prowadzi do opowieści o cykliczności natury, jak przystało mitom agrarnym, zwłaszcza w ich wersji eleuzyjskiej i celtyckiej, z wyeksponowanymi postaciami kobiecymi i wtórnym poddaniem cyklowi księżycowemu zależnych od tychże żeńskich bytów mężczyzn. Ale idąc dalej tropem Schulza – a przecież nie można nim nie iść [1], gdy mówi się o chłopcu, choć nieżydowskim, w takim mieście, z takimi mitami – warto zwrócić uwagę na postać Adeli, u obu autorów ucieleśnienia istoty kobiecości. Ta lubelska to odwrotność drohobyckiej: to jej nieszczęściem są mężczyźni, nie odwrotnie. I to ona umiera, i to z nią odchodzi Tołpi… Zaś zastąpienie łodzi Charona pociągiem to trop prowadzący już do Stefana Grabińskiego, nie do drohobyckiego nauczyciela rysunku.

Wartym docenienia aspektem jest nie tylko uniwersalność, ale i swojskość. Po pierwsze – jak wyżej już zaznaczałem – wielowymiarowe ujęcie starej substancji Lublina, ale i motyw wiejskiego, podrzędnego diabła, przy którym Rokita to panisko. Dla swojskości i lokalności istotny są też motywy żydowskie, i to nie tylko od strony kolorytu tych „swoich a obcych” wrośniętych w tkankę miast do tego stopnia, że większość z nich nie jest ta sama, co wtedy – jakby ich materialnemu ciału zabrakło ducha. Ważne, że Rak przywołuje nie tylko sentyment, ale i aspekty straszne, zbrodnicze, jak pamięć o pogromach, choć więcej tych cudownościowych – jak wątki cadyków i uczonych w Piśmie, w tym kabalistów.

Oddane z miłością i pietyzmem historyczne wnętrza i takież wyposażenie kamieniczek Lublina to inna mocna strona omawianej powieści.

Trzeba też zauważyć, że i dla tak sporej grupy odbiorców, jak czytający erpegowcy, powieść Raka też może być miła. W tym dla tych nieco starszych, którzy co prawda w Pustym niebie nie znajdą smoków (wówczas to niebo byłoby zapewne pełne, a może na karku choć jednego z lataczy siedziałaby bladolica i bladowłosa piękność ;) ), ale za to z zapałem mogą pogrążyć się w całkiem nieliche lochy, choć bez podzwaniania pierwotnej kolczugi [2]. Bo cóż jest warte miasto bez solidnych podziemi?

Gromadzenie odpowiednich magicznych składników do wytopu księżyca to też domena narracyjnych gier fabularnych, a i zwolennicy ich komputerowych odpowiedników oraz przygodówek typu Monkey Island też na pewno wykrzesali odpowiednio dużo entuzjazmu.

Puste niebo już nie jest puste, bo wisi na nim odnowiony złoty księżyc. Złoty jak wyróżnienie dla Radka Raka.

 

  1. Zresztą jak się wyrwać z takich skojarzeń, skoro autora Sklepów cynamonowych przywołuje też IV strona okładki książki?
  2. Chainmail – pierwszy historycznie system narracyjnych gier fabularnych stworzony przez Gary’ego Gygaxa wraz z Jeffem Perrenem (USA 1971). Dopiero po nim ukazały się Podziemia i smoki – do dziś najsłynniejszy i cały czas wydawany system RPG.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *