Laudacja dla powieści „Agla. T 3. Abraxas” Radka Raka
Laudacja dla powieści „Agla. T 3. Abraxas” Radka Raka przygotowana przez dr Dorotę Guttfeld

Koniec wieńczy dzieło, tyle że tak naprawdę nie ma żadnego końca. Można dokonać przeobrażenia, pożegnać swoje odbicie w szybie, zostawić za sobą obcą teraz poczwarkę i wszystko, co ją ukształtowało – ale etap imago to nie osiągnięcie spoczynku, tylko pewnej dozy jasności, kim się jest, a kim się nie jest. To moment, w którym zyskuje się tyle autonomii, na ile pozwala świat, by weń polecieć, i możliwość wyboru kierunku.
Jeśli książka jest tym, co dzieje się w głowie czytelnika, a nie tym, co napisano na papierze, to świat, jaki buduje nam w głowach powieść „Agla: Abraxas”, wieńcząca trylogię fantasy Radka Raka, jest światem nieustannych, sennych przeobrażeń i braku końców. W obfitującym w nawiązania świecie nie ma tylko jednego: materii nieodwołalnie nieożywionej. Kryształ, płomień, lalka, cień, miasto, korytarze i ulice – wszystko jest aktualnie albo potencjalnie kimś, przenikane, porzucane i zamieszkiwane przez różne osoby. W tej organicznej pajęczynie świata nikt i nic nie ginie nieodwołalnie i bez reszty. Przedmioty, żywioły, a co dopiero roślinne i zwierzęce ciała zamieszkują albo w każdej chwili mogą zamieszkać istoty, które trzeba nazwać ludźmi, choćby w sensie dosłownym były nimi kiedyś, albo nie tylko, albo miały kiedyś być, albo bywały. Nikt nie jest tylko sobą, czyny i obrazy jednej osoby potrafią rzucać w światach innych cienie i światła sięgające z pokolenia w pokolenie, od wschodu po zachód, od serca Hradu po daleką północ, a kierunki te są bliżej siebie niż się zdaje, bo i miejsca, i osoby rozrastają się, przerastają, odrastają, i nie przestają rosnąć. Pomrów wychodzi z grzyba, w pomrowa wnika golem, las prowadzi do miasta, do lasu rajski sad za domem, dom jest w wieży, wieża – wszędzie, wejście od niej – w ogrodzie, ogród – w akademii, w której zaczęła rosnąć i przeobrażać się Sofja.
W tym płynnym świecie, w którym za każdym progiem są inne progi, za głębią inne głębie, jedno jest pewne i prawdziwe: to wybory, jakich dokonują bohaterowie; nie zawsze dobre, nie zawsze mądre, ale kształtujące ich i świat naokoło. Posłuchać rozkazu czy iść za sercem? Ruszać z innymi czy zająć się starcem? Zostać królem? Zostać Carem? W trzecim tomie decyzje są już mniej przypadkowe, bardziej świadome, bardziej ich. Imago nie jest lepszą wersją larwy, ale nie byłoby go, gdyby larwa nie przetrwała niebezpieczeństw, gdyby nie zasób zgromadzonych doświadczeń i zapasów, z którego teraz korzysta.
„Agla: Abraxas”, jak cały cykl, jest płynna i eklektyczna, a jednocześnie językowo i estetycznie konsekwentna. Pod kierunkiem uważnego i przenikliwego narratora z plątaniny wątków i motywów buduje spójną wizję. To dojrzała powieść o dojrzałości i jej cenie, precyzyjne domknięcie trylogii traktujące o ostatecznej niedomykalności i dalszym trwaniu w nieskończonych wcieleniach wszystkiego, co naprawdę ważne.
