Laudacja dla powieści „Czeluść” Anny Kańtoch

Laudacja dla „Czeluści” Anny Kańtoch przygotowana przez prof. dr hab. Dariusza Brzostka.


(Nie)trwałość pamięci to atrakcyjny i inspirujący temat utworów fabularnych – pozwalający ukształtować narrację opowieści wokół dramatycznego procesu odzyskiwania wspomnień i mierzenia się z tym, co zostało zapomniane i/lub wyparte. Konfrontacja z dawną traumą, utracona tożsamość, grzechy nie zawsze niewinnej młodości to także motywy chętnie wykorzystywane przez literacki i filmowy horror, który z upodobaniem sięga po zamazane wspomnienia, nieostre obrazy przeszłości i rozchwianą tożsamość, by czynić z nich mniej lub bardziej skuteczne wehikuły przerażania odbiorcy, odkrywającego krok po kroku, wraz z bohaterem opowieści, szczegóły strasznej przeszłości.

O ile jednak brzemię dawnych przewin, ściągające na protagonistów odroczoną lecz nieuniknioną karę, stało się z czasem zbanalizowanym leitmotivem filmowych slasherów w rodzaju Koszmaru minionego lata, o tyle wspomniany powyżej kryzys tożsamości, zrodzony z ulotności pamięci, umożliwia dużo bardziej zniuansowane komponowanie opowieści, uwzględniające sposoby budzenia grozy wykraczające daleko poza majaczący na ścianie cień zamaskowanego zabójcy z rzeźnickim nożem.

Anna Kańtoch w Czeluści umiejętnie wykorzystuje te różnorodne strategie opowiadania — mamy tu bowiem i elementy romansu grozy, i cechy powieści detektywistycznej (prowadzi się wszak „dochodzenie” w sprawie przeszłości), i wreszcie komponenty typowe dla literatury psychologicznej, zapewniające spójną motywację dla poczynań bohaterów.

Wszystko to daje nam ostatecznie historię operującą nastrojem, detalem, introspekcją – jako narzędziami, które mogą budzić nie tyle grozę („The horror! The horror!”), ile niepokój, czy po prostu klasyczne, po freudowsku, poczucie niesamowitości (unheimlich), gdy rzeczy na pozór dobrze znane i te, które wyłaniają się z odzyskiwanych z mozołem wspomnień, wchodzą w konfrontację, obnażając ulotność pamięci.

Zarazem jednak jest to książka, w której fantastyczność – jej kostiumy i figury – stają się przede wszystkim formą opowiadania historii, która doskonale odnajduje swoje miejsce właśnie w świecie literackiej fantastyki.

Przed laty Stanisław Lem pisał o autorze Ubika:

„Można sobie wyobrazić Dicka poza wiekiem technicznej mitologii; np. jako pisarza wgnieżdżonego w spirytyzm albo w baśń pseudohistoryczną; to bowiem, co Dick ma do powiedzenia, nie jest ani na technologii oparte, ani z nauki wywodliwe; dziedziny te są jego kostiumologią, a wiadomo wszak, że elżbietańskie dramaty można odgrywać też we frakach lub dżinsach.”

Kończąc, zaproponuję zatem czytelnikom Czeluści pewien eksperyment myślowy – proszę spróbować wyobrazić sobie fabułę tej powieści przebraną w inny literacki kostium. Jaki?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *