Laudacja dla powieści „Mgła” Anny Brzezińskiej

Laudacja dla „Mgły” Anny Brzezińskiej przygotowana przez prof. dr hab. Macieja Wróblewskiego, przewodniczącego Jury Nagrody Literackiej im. Jerzego Żuławskiego.


Città di Sant’Angelo Anny Brzezińskiej jest organizmem, a nie zwykłym miastem. Ta „mroczna sień demonów” żyje trochę tak, jak pozwalają jej mieszkańcy, a trochę tak, jak istota niezależna od nich. Ma bowiem swoje powody do wynurzania się z mroku lub kąpania w gęstej, nieprzeniknionej mgle. Wypadki, których jest areną, dzieją się niby na oczach czytelnika – a w zasadzie słuchacza opowieści wymagającej należnej uwagi – ale przecież wciąż giną w mrokach i jak krew gęstym smrodzie zaułków, w dusznych kątach Oberży Pod Ptakiem i w ciemnych izbach Klasztoru św. Gryfona.  Nawet otwarte przestrzenie tego miasta, z jej centralnie ulokowaną Piazza della Cisterna, niełatwe są do obserwacji, bo życie tego dziwnego tworu jest z pogranicza koszmarnego snu i znojnego dnia. Zmierzch jednak i noc w mieście stworzonym przez Brzezińską królują. Od czasu do czasu przebija przez nie metaliczny dźwięk dzwonów, stukot drewnianych chodaków i jęki potępionych przez los żebraków i chromych. W doznaniach sensualnych, w opisach rozpusty i mordów, dostrzec można zamysł autorki. Città di Sant’Angelo najlepszy czas ma już za sobą, bo zabijają to miasto „samolubność, chciwość i pycha”. 

 

Czytelnicy wrzuceni zostają do świata rozkładu i rozpadu. Ale czyż właśnie i nasze, słuchaczy życie, nie jest podobne do tego zamkniętego murami Miasta Świętego Anioła?  Kim są bohaterowie opowieści Brzezińskiej? Mamy oto wciąż zamroczonego alkoholem i rzucającego przekleństwa jednorękiego Draco – trochę szaleńca, trochę kandydata na wybrańca i zbawiciela miasta. Jest i nienasycony czeladnik tkacki Icopo. Przewijają się przez karty powieści grzeszni i występni mnisi, wychwalający swoje wojenne zasługi żołdacy, dziwki, rzemieślnicy wszelkich profesji, leniwi pachołkowie i wiecznie nienasycony plebs. Wśród galerii barwnych postaci jest także kasztelanka Mona Giulia, kobieta tak samo piękna, jak nienasycona grzechem miłości. W jaki sposób opisać tę rozmaitość ludzkich typów, które Brzezińska w swojej opowieści prezentuje? Jaką tworzą społeczność? Czy miasto jest ich tworem czy raczej oni są jego marnym wykwitem? Jeden z bohaterów wykrzykuje słowa obraźliwe, choć przecież nieźle opisujące ludzką galerię charakterów przemierzających ciemne zaułki Città di Sant’Angelo: „Obyście zdechli nędzną śmiercią, samolubne skurwysyny!” A kim jest ów pełen inwencji językowej i giętki w tworzeniu zmysłowych obrazów gawędziarz „jakby napęczniały Moną Giulią”? Cóż, mieni się być „złodziejskim królem, władcą sztyletu i pustej sakiewki” i zarazem zdolnym uczniem sztuki kamieniarskiej oraz artystą słowa. Postacie Brzezińskiej dalekie są od przeciętności, lecz w złym tego słowa znaczeniu. Tu nikt nie jest prostoduszny i dobry. 

 

Powieść Anny Brzezińskiej należy docenić także za umiejętne prowadzenie opowieści o świecie od nas odległym, oddzielonym konwencją fantasy, ale z jakichś powodów nam bliskim. Może to książka o nas samych – istotach niesionych pożądaniem wpisanym w cywilizację konsumpcji i zmierzających nieubłaganie do swego końca? Rytm tej prozy, z charakterystycznym długim oddechem typowym dla gadanej historii, doskonale odpowiada zawartym w niej treściom, jak mord, pożądanie, obżarstwo i opilstwo, a nade wszystko zdrada. Jakże kolorowo i ekspresyjnie brzmią niektóre ze zdań utkanych z historycznych nici ręką Brzezińskiej:  

 

„Ledwo się biedne żołdactwo sklęsło nieco na słonku i oberwało ze stryczków – ku radości starych ciotek, bo one na podobieństwo kruczysk nieustannie węszą wokół szubienicy, wszak zeschnięta ręka wisielca niezawodnie czyni niewidzialnym każdego, kto ją ma za pazuchą, a niejeden chciałby zniknąć, zważywszy, na co się zanosi – kolejni zbiegowie stukają do naszych bram, powiadam wam, garną się do Città di Sant’Angelo jakoby oseski do cycka i już od bramy rozwierają zachłannie pyski, licząc, że miasto im tryśnie wprost do gardła mlekiem bogactwa i rozkoszy […]”.

 

Mgła Anny Brzezińskiej to świetnie skomponowana historia pewnego miasta, zmierzającego nieuchronnie do kresu wraz ze swoimi odpychającymi acz ludzkimi do szpiku kości mieszkańcami. Powieść jest także popisem wiedzy autorki o świecie do złudzenia przypominającym odległe średniowiecze, które całkiem nieźle nadaje się do metaforycznego opisu zupełnie bliskiej nam współczesności.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *