“Zadra” (t.1) Krzysztofa Piskorskiego

[Referat wygłoszony przez dr Edytę Rudolf w warszawskim Domu Literatury dn. 27.10.2009 r.]

Krzysztof Piskorski jawi się jako osoba wielu talentów, do których należy również umiejętność pisania historii. Wbrew pozorom, to rzadka przypadłość – umieć opowiedzieć historię. Nie historyjkę, opowiadanko czy relację z wydarzeń, ale właśnie historię, opowieść z bohaterami, wątkami, fabułą.

Książka Krzysztofa Piskorskiego Zadra wpisuje się w światowy nurt będący kolejnym etapem w ewolucji literatury fantastycznej. Współczesna fantastyka na nowo redefiniuje się pojęcie „fantastyki”. O tym, iż pisarstwo Krzysztofa Piskorskiego nie „nadgania” zachodnich pisarzy, lecz znajduje się w czołówce, świadczy przyznanie autorowi Zadry nagrody dla młodych twórców. Nagroda ta, to nie tylko zachęta, to sygnał, iż twórczość tego pisarza jest również akceptowana przez zachodniego odbiorcę.

Tradycyjny już dziś podział na science fiction, horror i fantasy zaczyna tracić ostrość swych podziałów. Tendencja ta widoczna w światowej, ale też i polskiej fantastyce, zaznacza się również w twórczości omawianego przeze mnie pisarza. Analizując dotychczasową twórczość autora Zadry, widać poszukiwania pisarza nakierowane na znalezienie własnej formy wyrazu. Te początkowe próby wykazują, iż Piskorski zmierza do celu z każdym tekstem, udoskonalając swój warsztat.

Twórczość Piskorskiego spełnia role charakterystyczne dla literatury fantastycznej. Służy ona przede wszystkim rozrywce i choć trudno powiedzieć czy pomaga w kryzysie emocjonalnym, to zdecydowanie bawi. Widać to szczególnie w przesyconym mistycznymi treściami cyklu Opowieść Piasków. Awanturnicza fabuła wiedzie czytelnika przez egzotyczne krainy, w których działa magia. Odmienny charakter posiada już Poczet dziwów miejskich, rozgrywających się we współczesnej Polsce. Postaci demoniczne, anioły i tytułowe dziwy miejskie trwające w nieustannej rozgrywce dobra i zła. Humorystyczne wydarzenia, często pełne ironii rozważania dotyczące m.in. spraw ostatecznych, wprowadzają nastrój zabawy ukrywający niejednokrotnie głębszy nurt treści. W Zadrze autor powraca do nauki i dziewiętnastowiecznej Europy w jej alternatywnym wyobrażeniu, pokazując tym samym jak szeroki jest zakres jego rozumienia fantastyki i poszukiwań twórczych.

Wydaje się, iż umiejscowienie akcji w świecie nawiązującym do XIX w. nie było przypadkowe, gdyż główną osią utworu jest tajemniczy ether, substancja (fantastyczna) napędzająca maszyny, pozwalająca otwierać bramy do odległych innych światów. Widać w Zadrze autorskie starania w celu oddania ducha minionej epoki określanej mianem „wieku pary i elektryczności”. Tego typu określenia to jedynie uproszczenie faktycznego stanu społecznej świadomości zachwyconej, a zarazem przerażonej rozwojem nauki i jej zdobyczami.

Zadra porusza szereg ważnych tematów, jednak wydaje się, iż do najistotniejszych zadań tego tekstu należy ukazanie piękna systemu myśli nazywanego nauką. Istotę naukowego podejścia stanowi przekonanie, że umysł ludzki jest w stanie zrozumieć wszechświat. Szczególnie jeśli uwzględni się epokę, którą autor wybrał sobie za podstawę kreacji świata przedstawionego. Początek XIX w., ery rozumu i bezgranicznej wiary w jego moc pojmowania zasad rządzących światem. Czas pokazał jakże ułomna była ta wiara, co również znalazło swój wymiar np. u Mary Shelley we Frankensteinie (1818), gdzie zaprezentowano gloryfikację ludzkiego rozumu ponad zagadkowymi i często przerażającymi mrokami niewiedzy. FrankensteinaZadrę  łączy obawa przed przejmowaniem w swoje ręce nauki i techniki ludzi dążących za wszelką cenę do postępu. To ciekawe, iż w obu utworach dążenie do władzy jest myślą zaledwie drugorzędną, postęp za to staje się religią, magią, marzeniem, przed którym nie wolno się cofnąć bez względu na koszty, czego dowodzą postaci Maurice’a Dalmonta czy Eleny Rostov.

Bohaterowie Piskorskiego, szczególnie związani z nauką, jak Maurice Dalmont, to jednostki wybitne, wyrastające ponad swoje otoczenie. Niczym uczeni z XIX w. mają życie utrudnione. „Ostracyzm, więzienne lochy, płonący stos, bojkot czy pozbawienie warsztatu pracy, to jedynie nieco odmienne w formie wyrazy przemian obyczajowości dokonujących się w ciągu stuleci, niezmiennie jednak identyczne w treści i swej istocie” [R.W. Gutt, Historia patologii w XIX wieku, Wrocław-Gdańsk 1972, s. 25]. W przeszłości wynalazcy uzyskiwali, jak się zdaje, swobodę działania dzięki temu, że nie brano ich poważnie (jak Dalmonta usiłującego wydać swój artykuł w piśmie naukowym). Naukowcy zmagają się nie tylko z oporem materii, którą badają, ale też z otoczeniem. Ich status jest podobny bez względu na państwo, w którym pracują i bez względu na władców, którym służą (James Carvenhill u Prusaków). Niczym mitologiczni herosi, stawiają opór siłom natury, wynalazkom czy żądnym władzy politykom. Często ponoszą klęskę, lecz zawsze próbują. Samotni wynalazcy to postaci bezradne pomimo geniuszu i tragikomiczne. Społeczeństwo akceptuje tylko te z ich pomysłów, które łatwo można zastosować. Resztę wynalazków traktuje się jako dziwactwa i szybko zapomina po śmierci ich twórców. Wielkie marzenia o nowych sposobach ujarzmiania przyrody zostają wyśmiane.

Jak zauważył Florian Znaniecki jest rzeczą uderzającą, że rola społeczna niezależnego „wynalazcy” nie znalazła na stałe uznania w żadnym kręgu społecznym poza środowiskiem samych wynalazców aż do drugiej połowy XIX wieku i nawet obecnie role takie istnieją jedynie w nielicznych instytucjach prowadzących badania nad technologią. „Aby to zrozumieć, musimy pamiętać, że wprawdzie wynalazek powstaje w odpowiedzi na zapotrzebowanie społeczne, ale we wszystkich społeczeństwach konserwatywnych jest uważany za niebezpieczny dla istniejącego porządku – magicznego, religijnego, społecznego lub gospodarczego. Dopiero wówczas, gdy istniejący porządek zostaje naruszony np. przez wojnę, wynalazek znajduje uzasadnienie jako sposób uporania się z trudnościami” [Florian Znaniecki, Społeczna rola uczonego, [w:] idem, Społeczne role uczonych, wybór, przekł. J. Szacki, Warszawa 1984, s.335].

Po lekturze Zadry wydaje się, iż najistotniejsza jest „zmiana” rozumiana jako naruszenie istniejącego stanu, delikatnej równowagi polityczno – społeczno – gospodarczej. W świecie Piskorskiego głównym źródłem „zmiany” stał się ether.  Sugestia autorska jest przewrotna, gdyż kreacja świata przedstawionego nawiązująca do XIX wieku, jednocześnie polemizuje z nim na poziomie nauki i skutków społecznych np. poprzez wprowadzanie postaci historycznych czy tajemniczej substancji. Budowanie świata alternatywnego, u którego podstaw stoi spekulacja dotycząca pewnych wynalazków, uświadamia, jak niewiele potrzeba do zaistnienia „zmiany”. „Zmiana” jest czymś niepokojącym, czymś co wzbudza lęk, rodzi „szok przyszłości”. U Piskorskiego zostaje podważona zasadność tęsknoty za starymi dobrymi czasami, kiedy wszystko miało swój sens. Szczególnym przykładem jest Stanisław Tyc, Polak i żołnierz, dla którego przeszłość to koszmar, a jedynie przyszłość może zaoferować mu realizację marzeń. Zmiana, na lepsze lub gorsze, jest wpisana w strukturę tego wszechświata. Opór nie ma sensu, świat zmienia się nieustannie i tu znajduje swoje uzasadnienie propozycja Piskorskiego, aby rozważyć warianty alternatywne, pójść nie tyle „krok dalej”, ile „krok w bok”.  

Dziewiętnastowieczna Europa, oglądająca przez wiele lat zniszczenie i grozę wojny, powoli przygotowuje się do radykalnych zmian nie tylko w systemie politycznym, ale również gospodarczym, społecznym i przede wszystkim społeczno-ideologicznym. Okres ten charakteryzuje się rozwojem świadomości stanowej i narodowej. Pomimo okrutnych form tłumienia ruchów emancypacyjnych i narodowych, zmiany w świadomości społecznej zaszły zbyt daleko i nie dało się już ich cofnąć. Dylematy owych czasów prezentują bohaterowie Piskorskiego, którzy działają przytłoczeni obiektywnymi trudnościami oraz pod naporem własnych dylematów wewnętrznych.

Książka fantastyczna może stać się pośrednikiem między nauką a społeczeństwem. Nauka może osłabić ludzkiego ducha lub może ponieść go do najdalszych kresów naszej wyobraźni. Literatura pokazuje nam nas samych, nawet w otoczce historycyzmu i fantastyki, pomaga zrozumieć istotę naszego człowieczeństwa. Książka Piskorskiego może pozostać dobrą rozrywką, może też stać się terenem poszukiwań, gdyż Piskorski dokonał trudnej  sztuki połączenia pisarza i naukowca.

Ponieważ, jak powiedział Ben Bova, świat fantastyki posiada szerokość wszechświata i długość czasu, Piskorski miał możliwość pokazać ten fantastyczny, bogaty, zagadkowy, wielobarwny wszechświat, ludzkość i człowieka, mikro- i makrokosmos, przeszłość i przyszłość. Należy jedynie wyrazić nadzieję, iż kolejne tomy dorównają temu lub będą lepsze.

Edyta I. Rudolf

 

[Powyższy referat został wygłoszony przez dr Edytę I. Rudolf w trakcie seminarium po ogłoszeniu laureatów Nagrody Literackiej im. Jerzego Żuławskiego w Domu Literatury w Warszawie dn. 27.10.2009 r. Powieść „Zadra” (t.1) Krzysztofa Piskorskiego (Runa, Warszawa, 2008) zdobyła Złote Wyróżnienie w 2009 roku.]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *