“Kameleon” Rafała Kosika

[Referat wygłoszony przez prof. Antoniego Smuszkiewicza w warszawskim Domu Literatury dn. 27.10.2009 r.]

Kameleony – o czym można się przekonać, sięgając do pierwszej lepszej encyklopedii – to rodzina gadów z grupy jaszczurek, słynąca przede wszystkim ze zdolności do zmiany ubarwienia, a zwłaszcza – według dość powszechnej opinii – z możliwości dostosowania swojej barwy do otoczenia.

Jaki to ma wszakże związek z obszerną powieścią, na okładce której widnieje astronauta w skafandrze na bezkresnym polu pokrytym jakimiś dziwnymi, żółtymi, sięgającymi do tułowia roślinami, przypominającymi grzyby – być może kurki?

Na razie nie wiadomo.

Długo jeszcze trzeba będzie poczekać, aby ten – zasugerowany tytułem i okładką – związek się ukonkretnił.

Długo, bo niemal do ostatniego, 41 rozdziału.

Ale jednak nie bez przyjemności, bo powieść czyta się sprawnie i lekko. Warstwa językowa jest w zasadzie przezroczysta; nie absorbuje uwagi czytelnika; pozwala mu obserwować świat przedstawiony i śledzić przebieg zdarzeń fabularnych.

A zdarzenia i rekwizyty wypełniające świat przedstawiony w dość wysokim stopniu go udziwniają. Z jednej strony są na ogół znane czytelnikowi z historii i dziwić nie powinny; z drugiej jednak – intrygują swą obecnością w opisywanym miejscu i czasie.

Krótko mówiąc, swoją zagadkowością pobudzają wyobraźnię czytelnika. Każą mu się zastanawiać nad ontologią opisywanego świata, nad jego bytową podstawą.

Ale o tym może za chwilę.

Przede wszystkim jednak nasuwa się pytanie, kim jest autor tak interesująco napisanej powieści?

Otóż Autor Kameleona, pan Rafał Kosik – to młody prozaik, lat 38, ale ma już w swoim dorobku dziewięć powieści, tj. trzy fantastyczne dla dorosłych: Mars (2003), Vertical (2006) i Kameleon (2008) oraz – jak dotąd – sześciotomową serię science fiction dla dzieci i młodzieży Felix Net i Nika, na którą składają się: Gang Niewidzialnych Ludzi (2004), Teoretycznie możliwa katastrofa (2005), Pałac snów (2006), Pułapka nieśmiertelności (2007), Orbitalny spisek (2008), i Orbitalny spisek 2. Mała armia (2009) oraz kilkadziesiąt opowiadań publikowanych w “Nowej Fantastyce”, w “Science Fiction” i w internetowych czasopismach “Fahrenheit” i “Esencja”. Niebawem pewno ukażą się one zebrane w jednym tomie autorskim.

Warto też dodać, że poza literaturą Pisarz zajmuje się jeszcze edytorstwem, prowadząc wraz z żoną rodzinne wydawnictwo Powergraph.

O sobie mówił między innymi:

Piszę z potrzeby opowiadania historii. Uważam jednak, że czytanie powinno być przyjemnością. Jeśli historia ma być nudna, lepiej jej w ogóle nie pokazywać światu. Poważne treści też trzeba przekazać w sposób przyjazny czytelnikowi. (…) Dobra literatura jest przyjacielem, nie ciężarem.

Przyznać trzeba, że wychodząc z takiego założenia, Autor zaspokaja oczekiwania swoich czytelników, o czym świadczy Nagroda Fandomu Polskiego im. Janusza Zajdla przyznana za powieść Kameleon. Powieść ta – zanim wysunięta została na pierwsze miejsce przez gremium decydujące o przyznaniu Nagrody im. Jerzego Żuławskiego – wyróżniona została również Nagrodą “Sfinksa” przez Fundację Solaris.

Zbieżność gustów i poglądów różnych przecież jurorów nie dziwi i dziwić nie powinna. Utwierdza jedynie wszystkich w przekonaniu o wartości i popularności nagrodzonego dzieła.

Gdy w roku ubiegłym wszystkie niemal nagrody kosił Jacek Dukaj, w tym robi to – nomen omenRafał Kosik

Jego nagrodzona powieść – powiedzmy to szczerze i uczciwie – zapewne arcydziełem nie jest, ale jest niewątpliwie najlepszą pozycją fantastyczną wydaną w roku 2008.

Skoro więc okazała się najlepszą, teraz – w czasie jej prezentacji – o mankamentach mówić nawet nie wypada. Skupmy się na jej walorach.

Powieść składa się z dwóch głównych wątków, dwóch rozbudowanych historii, które opowiadane są na przemian – niejako dozowane w krótszych lub nieco dłuższych fragmentach. Przez długi czas bez widocznego związku pomiędzy tymi opowieściami. Ale związek ten jest wyczuwalny. Klarowna narracja, utrzymana w stylu realistycznym, sugeruje, iż mamy do czynienia z fantastyką naukową, a to rozpoznanie odmiany gatunkowej z kolei obiecuje, że wszystkie zagadki w końcu zostaną wyjaśnione. Oczekiwanie na pomysłowe rozwiązanie akcji trzyma czytelnika w napięciu aż do ostatniej strony powieści.

Jakie dwie historie prezentuje omawiane dzieło?

Pierwsza to powieść historyczna o dziwnym przebiegu zdarzeń i dziwnym wyposażeniu świata przedstawionego w sugerowanej epoce, trudnej zresztą do zidentyfikowania, bo znane czytelnikowi z ziemskiej historii rekwizyty nie zawsze pasują do siebie. Wynika to z nader szybkiej ewolucji opisywanego tu społeczeństwa, z zadziwiającego postępu w różnych dziedzinach życia, a zwłaszcza w nauce i technice wojennej. Tak więc na nieznanej bliżej, ale przypominającej Ziemię, planecie panuje – rzec by można – “muzealny bałagan”, w którym znajdują się obok siebie między innymi relikty średniowiecza, wieku XVII i początków XX. Rodzi się zatem intrygujące pytanie o charakter planety, na której rozgrywa się akcja. Na której trwa wieloletnia wojna przy użyciu różnych broni (np. muszkiety obok karabinów) i pojazdów w rodzaju prymitywnych, ogromnych czołgów parowych. To wszystko sprawia, że opowieść w niektórych fragmentach bardziej zbliża się do fantasy, niż do powieści historycznej.

Wkrótce okaże się, iż z tym podgatunkiem nie ma powieść nic wspólnego; że opisywana planeta jest specyficzną repliką Ziemi:

z odmiennie ukształtowaną powierzchnią i odmiennymi podziałami terytorialnymi,

ale jednak z podobną historią i nadzwyczaj szybko rozwijającą się cywilizacją.

Skąd ten postęp? Co sprawia, że cała planeta usiłuje – jak kameleon – upodobnić się do obrazu Ziemi, znanego jej z niekompletnych, z wyrywkowych przekazów, odczytanych – jak się należy domyślać (ale w jaki sposób odczytanych?) – z pamięci przybyszów. To kolejna zagadka. Jaka forma życia opanowała tę dziwną planetę?

Druga opowieść przedstawia zbliżający się do planety ziemski statek kosmiczny, który przybył tu z misją ratunkową, ponieważ 413 lat temu, tu właśnie zaginął podobny statek wraz z całą załogą, poszukującą planet możliwych do zasiedlenia przez ludzi. Załogę misji intryguje pytanie, skąd na tej odległej od Ziemi o 120 lat świetlnych planecie tak liczna ludzka społeczność? Czy planeta istotnie nadaje się do zasiedlenia przez Ziemian, czy tylko stwarza takie pozory, chcąc wciągnąć przybyszów w niebezpieczną pułapkę?

Ta historia również mnoży zagadki i zaskakujące sytuacje. Trzyma w napięciu, podsuwając różne hipotezy, wyjaśniające status tak opisanego świata. Żadna z nich nie daje się jednak logicznie zweryfikować.

Być może, gdyby to się udało i wyjaśnienie zdarzeń zwieńczyłoby oba wątki, można by książkę ze spokojem odstawić na półkę i o niej zapomnieć.

Tak jednak na szczęście nie jest.

Czytelnikowi, poszukującemu odpowiedzi na rodzące się wciąż nowe pytania, mogą też nasuwać się – mniej lub bardziej liczne – analogie literackie.

Jedną z nich jest analogia do Solaris Stanisława Lema. W tamtej powieści również myślący ocean, niezwykły mózg oblewający całą planetę, usiłując nawiązać jakikolwiek kontakt z ludźmi, zamieszkującymi stację badawczą, stwarzał im obiekty, jakieś niezniszczalne fantomy osób, których obrazy wydobywał z ich pamięci i z głęboko ukrytej podświadomości. Podobnie tutaj – niezwykła planeta – a może raczej nieznana forma życia, która ją zamieszkuje – potrafi dokładniej, niż solaryjski ocean, odczytać informacje ukryte w zakamarkach ludzkich mózgów i w innych zasobach pamięci komputerów. Potrafi – jak to ktoś trafnie określił w internecie -”wysysać wiedzę ze zbliżającego się okrętu”. Tak więc kameleonem okazuje się Planeta, starająca się upodobnić do odległej Ziemi, ojczyzny ludzi, którzy tu przybyli zarówno w poszukiwaniu nowych terenów dla swej przeludnionej planety, jak i w misji odszukania śladów towarzyszy zaginionych przed przeszło czterystu laty. Przede wszystkim jednak Planeta stara się zdobytą wiedzę wykorzystać do własnych celów, ukrytych przed przybyszami z Ziemi. Nie zamierza nawiązywać kontaktu.

Gdy grupa zwiadowcza Ziemian ląduje na Planecie, ta odmienia swoje oblicze. Jawi się przybyszom jako bezkresna żółta kraina. Kameleon – jak można przypuszczać – maskuje swoją prawdziwą postać.

 

Żółcienie falowały po horyzont, poruszane łagodnymi podmuchami wiatru. Morze żółtych traw. Ocean żółtych traw. Planeta…

Ilsa muskała wierzchołki fal dłonią. Szła przez złote łany, starając się nie deptać roślin. Końcówki żółtych łodyg delikatnie skubały rękawice jej kombinezonu. Szukały najmniejszej szczeliny, by dostać się do środka i zabić ją. Czuła to, choć nie było sposobu, by to sprawdzić, nie narażając życia.

Rośliny… Kolejne uproszczenie, kolejny schemat. W dotyku przynajmniej przez rękawice, sprawiały wrażenie plantacji gumowych węży.

 

Napięcie rośnie. Co się jeszcze wydarzy?

Nie mam zamiaru psuć lektury tym z Państwa, którzy jeszcze Kameleona nie czytali. Nie zdradzę zakończenia utworu. Zapewniam jednak, że warto tę powieść przeczytać.

Na kanwie interesująco nakreślonych zdarzeń fabularnych i nie do końca wyjaśnionych zagadek nadbudowane zostały problemy, obok których żadna epoka nie przechodzi obojętnie. Warto je poznać, warto się nad nimi zastanowić.

Antoni Smuszkiewicz

 

[Powyższy referat został wygłoszony przez prof. dr. hab. Antoniego Smuszkiewicza w trakcie seminarium po ogłoszeniu laureatów Nagrody Literackiej im. Jerzego Żuławskiego w Domu Literatury w Warszawie dn. 27.10.2009 r. Powieść „Kameleon” Rafała Kosika (Powergraph, Warszawa, 2008) zdobyła Główną Nagrodę w 2009 roku.]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *